reklama

Zabawa tradycją - Grange

Kolekcje

Meble Grange wyglądają, jakby zrobione były dla Marii Antoniny. Tymczasem patynę nadają im panie w fabryce. Dłutkiem, gwoździem i drucianą szczotką.

Dwa lata temu: projektanci występujący w telewizyjnym show „Million Dollar Decorators” wchodzą do domu aktorki Lindsay Lohan i przewracają wszystko do góry nogami. Dziewczęce pokoje w soczystych kolorach zmieniają na wnętrza eleganckie. Do salonu wstawiają nowe meble: klasykę od francuskiego Grange.

Gdzie: marka powstała w 1904 roku w uroczym górskim miasteczku Saint-Symphorien-sur-Coise pod Lyonem, które notabene słynie z produkcji popularnych w tym regionie... kiełbas. Ale działała bez szczególnego rozmachu. Joseph Grange sam strugał z drewna a to zydelki, a to półki na talerze. Wszystko się zmieniło, gdy proboszcz tutejszej parafii zamówił u niego ławy do kościoła. Joseph nareszcie mógł rozwinąć skrzydła: meble wyglądały, jakby miały stanąć w prywatnej kaplicy królów. Urzekały pięknie wygiętymi nóżkami i rzeźbionymi oparciami. Zachwycony proboszcz głośno chwalił zdolnego stolarza z ambony. Fama rozeszła się po okolicy, a biznes ruszył z kopyta.

W jakim stylu: Grange ceni tradycję, więc każda kolekcja to nawiązanie do któregoś z historycznych stylów. W serii Mémoire powstały repliki mebli należących do słynnych postaci: krzesło i polowy stół Napoleona, toaletka Marii Antoniny czy sekretarzyk Madame Clicquot, która rozsławiła na świecie szampana Veuve Clicquot. Ermitage nawiązuje do stylu Ludwika XVI, Pompadour – do pastelowej alkowy słynnej metresy. Z kolei najnowsza kolekcja pokazana na styczniowych paryskich targach Maison & Objet inspirowana jest dyrektoriatem.

– Choć z drugiej strony co jakiś czas Grange robi też bardziej nowoczesne rzeczy: stoliki kawowe w odważne żółte i fioletowe pasy (wariacja na temat stylu Ludwika XVI), stoły na aluminiowych nogach albo komody pomalowane w motyle – zaznacza Ewa Jaros, właścicielka warszawskiego salonu Grange. – Kuchnie w stylu country zaprojektował ostatnio brytyjski dizajner Charlie Smallbone, który w latach 70. jako pierwszy zaproponował szafki w pastelowych kolorach – dodaje. Jednak marka słynie przede wszystkim z imponujących bibliotek z mnóstwem szuflad i półek różnej głębokości. Z okazji 110. rocznicy założenia firmy to właśnie na biblioteki przewidziano atrakcyjne promocje.

Jak to robią: Kanapy, komody, szafy wyglądają jak antyki. – To dlatego, że są specjalnie postarzane. Widziałam w fabryce, jak starsza pani nakłuwa nóżki dłutkiem, dziurawi szuflady gwoździem, szura po blacie drucianą szczotką. Na koniec nakłada sztuczny kurz, aby meble nabrały szlachetnej patyny – opowiada Ewa Jaros. Wszystko robione jest ręcznie, głównie z francuskiej czereśni, która ma najładniejsze słoje. Każdy mebel jest też podpisany przez stolarza, który go wykonał.

O kolorze i rodzaju postarzenia (do wyboru 80 wykończeń) możemy zadecydować sami, a efekt zobaczyć w specjalnym programie do wizualizacji. Zamówimy też meble według własnego projektu.

Tekst: Monika Utnik-Strugała
Zdjęcia: Grange

reklama
reklama