werandacountry.pl werandaweekend.pl
reklama

Mieszkanie słodkie jak tort

Domy i Mieszkania

Kasia zajmuje się artystycznymi wypiekami. Musiała więc mieć wnętrze zaaranżowane tak pięknie jak jej słynny akwarelowy tort.

Lola waży tyle, co karton mleka, ale ma swój profil na Instagramie – śmieje się Kasia. – To jest prawdziwa rezydentka – spędza w mieszkaniu najwięcej czasu. Suczka rasy chihuahua gwiazdorzy zwykle na parapecie albo w romantycznej stylizacji - łóżko z miękkim zagłówkiem wydaje się stworzone właśnie dla niej…

Jej właścicielką jest Kasia Pilch, cukierniczka artystyczna, mistrzyni wypiekania okolicznościowych tortów. Mieszkanie odzwierciedla jej pasję – piękne wnętrza są urządzone kobieco, słodkawo wręcz, a przede wszystkim z fantazją. Za projektem stoi architektka z polecenia – Marta Kwiecień-Dąbska. Dziewczyny szybko się dogadały. Kilka inspiracyjnych zdjęć wystarczyło, by Marta wiedziała, że będzie ciekawie – nuta stylu francuskiego, ze sztukateriami na ścianach, trochę vintage i koniecznie wszędzie złote akcenty. – Bo srebra nie znoszę – mówi Kasia.

Było więc jasne, że trzeba zdobyć również zlew w tym odcieniu, co wcale nie było łatwe. W całym mieszkaniu złote akcenty połyskują niczym biżuteria: lampy, wskazówki zegara, uchwyty w szafkach, płytki na ścianie. Te ostatnie są rozmieszczone bardzo ekspresyjnie. Zamiast pokrywać ją równo, pojawiają się gdzieniegdzie. „Zabrakło ci kafelków?” – zapytał ktoś znajomy. Tak samo zadziwia drewniana podłoga, która płynnie, niczym jeziorko, rozlewa się wśród heksagonalnych płytek z ceramiki.

Pomysł z posadzkową fuzją wyszedł od Marty, która dużo podróżuje i gdzieś za granicą zobaczyła coś podobnego. Z kolei właścicielka w jednej z londyńskich restauracji wypatrzyła krzesło przypominające mięciutką różową dłoń i za wszelką cenę chciała mieć u siebie podobne. Udało się z pomocą zaprzyjaźnionego tapicera, który niejedną dziwną prośbę od tego duetu zrealizował. Przy okazji robienia wezgłowia łóżka na przykład oddał im deskę i mówi: „Proszę, niech panie rysują, ja nie chcę brać za to odpowiedzialności” – wspomina Kasia z uśmiechem.

Sporo mebli powstało na zamówienie. Cała zabudowa w kuchni i przedpokoju, gdzie pojawiły się wygodne narożniki łączące zalety siedziska i szafek na buty. Stół w jadalni powstał z litej dębowej deski w ciemniejszym odcieniu niż podłoga, na której stoi. Właśnie po to, by nie wyglądał jakby był z niej zrobiony. Nad nim zawisło siedem lamp. Wprawdzie każda inna, ale mają podobne druciane abażury i kołnierze w kształcie dysków. Nadają wspólnej salonowo-kuchennej przestrzeni graficzny sznyt. W łazience udało się dobrać do złotej, a jakże, armatury płytki gresowe idealnie naśladujące marmur.

Choć Kasi mieszkanie jest nowe, ma niecały rok, to już przeżyło awaryjne malowanie. Wszystko przez gęś. A właściwie sos do niej, który eksplodował w garnku i gęsta mieszanka tłuszczu i czerwonego wina wytapetowała całą kuchnię. To było w trakcie przygotowania uroczystej kolacji urodzinowej. Zaraz po wybuchu zadzwonił dzwonek do drzwi. Wkroczyli rodzice z życzeniami: „Wszystkiego najlepszego”. „Pomóżcie mi posprzątać” – odpowiedziała. Podobno jednak gęś wyszła fenomenalnie. To nic, że nie bardzo było czym ją polać.

W podobnym stylu jest też: Kobiecy apartament z pazurkiem

Tekst: Beata Majchrowska

Zdjęcia: Łukasz Zandecki

Stylizacja: Marta Kwiecień-Dąbska

reklama
reklama