werandacountry.pl werandaweekend.pl
reklama
Janusz Wiśniewski pisze po godzinach
Znani i lubiani w domu

Janusz Wiśniewski pisze po godzinach

Rybak dalekomorski, naukowiec, pisarz. Janusz Leon Wiśniewski, autor głośnej „Samotności w sieci”, ma wiele wcieleń. W dzieciństwie nie wróżono mi sukcesu. Przeszedłem do historii Torunia jako najcięższy niemowlak w tym mieście, ważyłem ponad sześć kilogramów. Byłem monstrum. Babcia, gdy mnie zobaczyła, powiedziała, że takich brzydkich wnuków nigdy nie miała (śmiech). W dodatku wróżono mnie i mojemu bratu, że będziemy psychicznie niedorozwinięci. Brat przesz

Czytaj dalej
Życie ze Sławomirem Mrożkiem
Znani i lubiani w domu

Życie ze Sławomirem Mrożkiem

Susana Osorio zakochała się w Mrożku od pierwszego wejrzenia. Z wzajemnością. Żeby zdobyć jej rękę, zaśpiewał hiszpańską serenadę. Obrazy z dzieciństwa? Veracruz, które do dziś wspominam najmilej. Tropik, upał, a ja zamiast biegać po plaży, siedzę w kuchni z moimi babkami. Obie uważały, że gotowanie to sztuka i były w nim mistrzyniami. Miałam może pięć lat, kiedy pomagałam im karmelizować cukier. Lubiłam obserwować, jak z lekkiego syropu zamie

Czytaj dalej
Dlaczego Irena Santor nie została zakonnicą
Znani i lubiani w domu

Dlaczego Irena Santor nie została zakonnicą

Chciała zostać zakonnicą, ale zakonnice po drzewach nie łażą. Miała zostać szlifierzem szkła, ale rysowała jak noga. Na szczęście ładnie śpiewała. Zapachy z dzieciństwa? To zapach łąk, koszonego żyta, kwiatów, bo jestem dzieckiem wsi. Poza tym smak mleka prosto od krowy, które bardzo lubię.  Pamiętam, że babcia zabierała mnie ze sobą, idąc do udoju. Napełniała najpierw mój kubek, żebym wypiła mleko, po czym doiła krowę i nadstawiała kolejny kubek. Jak

Czytaj dalej

Zanim Marek Niedźwiecki został radiowcem, recytował wierszyki w masarni, a w nagrodę dostawał kawałek kaszanki. Dlaczego nigdy nie chciałem zostać strażakiem? Panicznie bałem się straży pożarnej i syren. W Szadku moi dziadkowie mieli stuletni gliniano-drewniany dom, który kiedyś się zapalił. Tak mocno to przeżyłem, że jeszcze długo po tej historii wydawało mi się, że w każdym domu przynajmniej raz musi wybuchnąć pożar. Śniło mi się to po nocach. Teraz, trochę

reklama
Kasia Maciąg - życiowa turystka
Znani i lubiani w domu

Kasia Maciąg - życiowa turystka

Aktorka z dzieciństwa pamięta samochód, ciągłe pakowanie się, nieustanne podróże. I marzenia, żeby być w wielkim mieście. A odkąd zamieszkała w Warszawie? Ciągnie ją do świata, wciąż dalej i dalej. Moja babcia, mama mojej mamy, miała miliony przesądów. Niektóre z nich są we mnie do dziś – zawsze kiedy zapomnę czegoś z domu i do niego wracam, muszę usiąść. Wiem, że to nie jest specjalnie normalne i w takich chwilach myślę sobie, że jestem wariatką, ale...

Czytaj dalej
Jak Jan Peszek nie został dentystą
Znani i lubiani w domu

Jak Jan Peszek nie został dentystą

Jan Peszek – urodzony w niedzielę. Miał być dentystą, został artystą. A miłość życia spotkał już w przedszkolu. „Trudno mi o tym mówić, ale jeśli masz ochotę zobaczyć miejsce, w którym przyszedłeś na świat, wstąp do tego domu” – powiedziała mama, gdy byłem już dorosły. Zatrzymałem samochód w miejscowości Szreńsk. Mama, widząc, że jestem gotowy, dodała: „Z sieni skieruj się na prawo, będzie tam duży pokój, w którym po lewej stronie stoi trzydrz

Czytaj dalej
Dom rodziny Blikle
Znani i lubiani w domu

Dom rodziny Blikle

Kto zjeżdżał po linie z wieży, dlaczego pan Andrzej zjadł kwiatki bzu, a pani Małgorzata biegała na pokazy mody umazana farbami? W rodzinie Bliklów nie wszystko kręci się wokół pączków. Małgorzata Blikle: Ktoś mnie kiedyś zapytał, co jest najważniejsze w życiu. Odpowiedziałam, że najważniejsze to żyć interesująco, twórczo, spełniać się. Mam wielkie szczęście, bo w moim przypadku tak właśnie było. Ale dziś dodałabym, że bardzo ważny jest dom. Nie chodzi

Czytaj dalej
Katarzyna Zielińska
Znani i lubiani w domu

Kasia Zielińska o smakach Starego Sącza

Kasia Zielińska dopiero w Warszawie nauczyła się tupać. W dzieciństwie karmiła krasnale, a teraz – kolegów aktorów, którzy na planie wyjadają sądecką zupę od mamy. Nie zapominam o rodzinnym domu w Starym Sączu. Gdy wpadam, przywożę jabłkową sziszę i rozmawiamy z mamą tak długo, aż wreszcie o trzeciej nad ranem słyszymy zaspany głos taty: „Dziewczyny, idźcie już spać”. Nasz dom zawsze był pełen ludzi. A to wpadał do nas pan Staszek, który uczył mnie

Czytaj dalej
reklama

Numery archiwalne

Numery archiwalne

Przegapiłeś numer?

Wydania archiwalne – zwykłe oraz wydania specjalne
– możesz zamówić w każdej chwili
z naszego archiwum.

Zamów wersję online Pokaż wszystkie numery