Wybierz jedną z kategorii

Ogrody małe i duże

Stawik obrośnięty kaczeńcami i sitowiem.
Ogrody małe i duże

Dziki park z ogrodem francuskim

­­­Para Anglików polubiła francuską grę w bule. A potem dziki park połączyła z wersalskim ogrodem geometrycznym. I kto mówi, że stereotypów nie należy łamać? – To dla dekoracji, czy naprawdę gracie? – pytam podejrzliwie na widok prostokąta utwardzonego piasku, na którym ktoś rozrzucił srebrne kule do gry w bule. Podejrzliwie, bo Fiona i Chris to przecież stuprocentowi Anglicy, a bule są zabawą typowo francuską. W ogóle coś mi tu nie pasuje. Karłowate dr

Czytaj dalej
Kilometry zmrożonych żywopłotów poskręcanych jak włoskie lody, przyciętych w stożki i kule.
Ogrody małe i duże

Pejzaż biało-zielony

 Bourton House najpiękniej wygląda zimą.   Kilometry zmrożonych żywopłotów poskręcanych jak włoskie lody, przyciętych w stożki i kule. „Przepiękny!”, „Absolutnie powalający”, „Uczta dla zmysłów” – takie ochy i achy można znaleźć w opasłej księdze pamiątkowej wystawionej dla odwiedzających Bourton House. A pomyśleć, że niewiele brakowało, by przepadł, zniknął, bo absolutnie nie miał szczęścia do właścicieli. W XVI wieku po ogrodzi

Czytaj dalej
Ogród w stylu angielskim
Ogrody małe i duże

Ogród po angielsku

Ten ogród „uczesany” został po angielsku – jest tu i równiutko wystrzyżony trawnik, i najprawdziwsza dzika łąka.   Urządził go architekt i polityk Czesław Bielecki, który wcześniej podejrzał, jak to robią Anglicy. Posiadłość w Bartoszówce to Duży Dom i Mały Dom (tak nazywają je właściciele), połączone zadaszonym tarasem. Jak w kresowej stanicy część ścian mają z kamienia, część oszalowana została deskami. Do tego jeszcze jeden budynek – kiedyś

Czytaj dalej

Czy z kwiatami, tak jak ze swoimi uczniami, Dalila rozmawia po francusku? – O, nie – śmieje się właścicielka ogrodu w Sobótce. – Kwiaty nie potrzebują słów, tylko czasu i troski.   Nie ma ogrodów bezobsługowych – twierdzi Dalila. – To praca na pełny etat. Teraz jest tego pewna, ale kiedyś, gdy na wieś wpadała tylko w odwiedziny, myślała, że rośliny same się wysiewają, przycinają, podlewają. O tym, jak bardzo się myliła, przekonała się, kiedy założ

Gospodyni uparła się, aby ścieżkę prowadzącą do wody i brzeg oczka wyłożyć płytami z piaskowca.
Ogrody małe i duże

Sielanka nad strumieniem

Urszula nie wyobraża sobie życia z dala od wody, a ponieważ w pobliżu jej domu nie przepływa żadna rzeka, nie ma jeziora, a już tym bardziej morza, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.   Zróbmy sobie staw   Wszystko zaczęło się od marzeń o uroczym domu pod miastem. Marzyli Urszula, jej mąż i ich dwie dorastające córki. To, czego szukali, znaleźli pod Hanowerem – nie za duży dom otoczony równie niewielkim, tysiącpięćsetmetrowym, ogrodem. Wyd

Czytaj dalej
Przez ogród prowadzi ścieżka porośnięta azaliami.
Ogrody małe i duże

Ogród miłości

Jeszcze żaden mężczyzna nie dał kobiecie tylu kwiatów, ile Harry swojej żonie Dorothy. A wszystko z miłości. Ta romantyczna historia sięga 1940 roku. Wtedy pułkownik Harry Clive zrobił dla swojej żony ogród, w którym mogłaby bezpiecznie spędzać czas. Ukochana była chora na Parkinsona i lekarz zalecił jej długie spacery. Dorothy dwa lata później zmarła, jednak Harry dalej doglądał roślin i dosadzał nowe. Chciał w ten sposób zatrzymać pamięć o żonie. Ogród ro

Czytaj dalej
Tulipany w Little Larford rosną na grządkach i na pagórkach. Granice wyznaczają niewielkie żywopłoty.
Ogrody małe i duże

Wśród tulipanowych pól

Dwa weekendy w roku – tyle dokładnie czasu mają miłośnicy tulipanów, by obejrzeć ogród państwa Walkerów. A jest co podziwiać, bo w ich niewielkiej posiadłości kwitnie aż... dwadzieścia tysięcy tych wiosennych kwiatów. Rzadko się zdarza spotkać tylu ogrodników w jednym miejscu. Co roku w kwietniu ściągają oni z Wysp, i nie tylko, do miasteczka Astley Burf w zachodniej Anglii, by podziwiać tulipanowe pola. Derek i Lin Walkerowie dziesięć lat temu kupili domek i ćwie

Czytaj dalej
Bladożółte żonkile ładnie wyglądają na tle zielonej murawy i białej kory brzóz.
Ogrody małe i duże

Aleja żonkili

Wiem, że nic nie wiem – Ann Huntington powtarzała sobie motto Sokratesa, gdy zabierała się do projektowania ogrodu przy starej plebanii w niewielkiej wiosce Sudborough (sto kilometrów na północ od Londynu). Kupili z mężem prawie dwustuletni budynek, bo urzekły ich okoliczne pejzaże. – W sam raz na wspaniały ogród – pomyślała, choć o pieleniu i sadzeniu nie miała wówczas zielonego pojęcia. Pocieszała się tylko, że jako artystka z wykształcenia ma wyczucie koloru, bez

Czytaj dalej

Numery archiwalne

Numery archiwalne

Przegapiłeś numer?

Wydania archiwalne – zwykłe oraz wydania specjalne
– możesz zamówić w każdej chwili
z naszego archiwum.

Zamów wersję online Pokaż wszystkie numery