Golteria

 

Świerk, jodła, jemioła, gwiazda betlejemska – to z nimi kojarzą się święta. Ale moda na nowości nie omija także roślin. Od niedawna bożonarodzeniowym przebojem jest golteria. Choć niektórzy do nowinek podchodzą z nieufnością, pamiętajmy, że jeszcze dwieście lat temu swojska choinka była w Polsce nieznana!

A golteria to roślina niedroga, niewielka i pasuje jak ulał na świąteczny stół. Ma wiecznie zielone liście, które w tradycji chrześcijańskiej kojarzą się z życiem wiecznym. Czerwone owoce, podobne do malutkich jabłuszek, są znakiem męczeństwa i odkupienia. A jabłko to symbol znacznie starszy niż choinka – w średniowieczu, kiedy nikt o świerku nie słyszał, 24 grudnia w kościołach ustawiano tak zwane rajskie drzewka przystrojone jabłkami właśnie.

Gdzie szukać golterii? Wprawdzie rośnie w lasach, ale tylko... na wschodzie Ameryki Północnej. Zdecydowanie wygodniej więc pojechać do sklepu ogrodniczego albo kupić ją przez internet.

Jeśli ma być nie tylko świątecznym stroikiem, po Bożym Narodzeniu przenieśmy ją na nieogrzewane poddasze czy werandę. Tam, podlewana od czasu do czasu, doczeka wiosny i można ją będzie przesadzić do ogródka. A warto to zrobić, bo golteria nie ma większych wymagań. Może rosnąć w półcieniu lub w słońcu, w mało urodzajnej, nawet dość suchej ziemi – byleby kwaśnej. Jako przedstawicielka rodziny wrzosowatych będzie znakomitą towarzyszką wrzosów i wrzośców. Ucieszy oczy zielonymi przez cały rok liśćmi, a latem dodatkowo białymi kwiatkami, które potem zamienią się w czerwone owoce. Smakują nie tylko ptakom!

Choć nazwa „golteria" pochodzi od nazwiska Jeana-Francois Gaultiera, XVIII-wiecznego kanadyjskiego botanika, więcej mówią ludowe imiona tej krzewinki: wintergreen – zimowa zieleń, teaberry – herbaciana jagoda czy mountain tea – górska herbata. Golterią pierwsi zainteresowali się północnoamerykańscy Indianie. Jedli jej jagody, a gdy dokuczał im ból, przyrządzali z liści „górską herbatę" – do picia albo płukania gardła. Oprócz tego palili suszone liście i żuli korzenie golterii, uważając, że wzmacniają zęby i dziąsła.

Przesądy? Wcale nie. Okazuje się, że olejek zawarty w roślinie składa się niemal w stu procentach z salicylanu metylu – związku o silnym działaniu przeciwbólowym, a także odkażającym. Używany jest nadal w medycynie, chociaż dziś wytwarza się go zwykle syntetycznie. My jednak, mając golterię, nie musimy sięgać po tabletki. W razie migreny czy innych bóli zaparzmy „górską herbatkę” albo zimą zerwijmy spod śniegu świeżutkie jagody. Można je jeść w przetworach lub na surowo – przybrany czerwonymi koralikami deser na pewno będzie wyglądał odświętnie.


Korale koloru koralowego...

Gatunków golterii jest około stu sześćdziesięciu. Obok bohaterki artykułu, golterii rozesłanej (Gaultheria procumbens), popularna jest Gaultheria shallon o prawie czarnych „koralach” wykorzystywana w bukieciarstwie – ścięte pędy mogą długo obejść się bez wody. Miejsce w ogrodach zdobywa też pernetia (G. mucronata) o różowych lub białych, jadalnych owocach.


Tekst: Anna Gąska
Fotografie: Flora Press, Forum, Diomedia
 

reklama