reklama

Psiząb

Rośliny

Psiząb

Wszystko w nim zadziwia – nazwa, wygląd kwiatu i cebulki, właściwości. Bez dwóch zdań, psiząb jest rośliną wyjątkową.

Marzy o nim wielu ogrodników. Jego kwiaty, podobne do cyklamenów lub maleńkich lilii, zachwycają finezyjnym kształtem. Są maleńkie, mają kilka centymetrów. Równie pięknie wyglądają z daleka, gdy tworzą wiosenny gobelin.

Coś na ząb?

Według legendy wyrósł z łez Ewy, która wzruszyła się na wieść, że zostanie matką. Skąd więc wzięła się ta dziwaczna nazwa? Czyżby urocza roślina była psim smakołykiem? W dodatku skojarzenie jest międzynarodowe (po angielsku mamy dog’s tooth violet, po francusku dent-de-chien, po hiszpańsku diente de perro). Spójrzcie na cebulkę, a wszystko stanie się jasne: żółtawa, wygięta, do złudzenia przypomina kieł psa.

Ale nie tylko wygląd wyróżnia psizęby. Ludzie już dawno odkryli, że nadają się na przekąskę. Cebulki wielu gatunków można jeść surowe lub gotowane, a także mleć je na mąkę. Rośliny wykorzystywano też jako lekarstwo. Indiańscy znachorzy robili z liści okłady i napary, którymi leczyli wrzody, opuchlizny, a nawet nowotwory. W XIX wieku psiząb amerykański figurował w oficjalnym spisie jako lek na artretyzm.

Sięgały po niego również czarownice. Język węża – bo tak go nazywały – pomagał na jątrzące się rany. Żeby jednak magia zadziałała, trzeba było ściśle przestrzegać wskazówek. Kolejno: a) namoczyć roślinę w zimnej wodzie, b) przyłożyć do zranionego miejsca, c) trzymać do chwili, aż ciało się rozgrzeje, d) zakopać kieł w błotnistej ziemi. Dzięki tej procedurze rana szybko się goiła.

Dlaczego jednak kuracja czasem nie pomagała? Niektórzy twierdzą, że przyczyna leży w gwiazdach. Ponoć roślina leczy wyłącznie choroby umiejscowione w partiach ciała podlegających wpływowi Księżyca oraz zodiakalnego Raka.

Psiząb - jęzory pod krzakiem

Psizęby kwitną zwykle w kwietniu lub maju. Pochylają jakby z zawstydzeniem swe subtelne główki osadzone na cienkich szyjkach. Kwiaty są różnokolorowe: różowe, liliowe, żółte, białe. Kontrastują z nimi liście: szerokie, nakrapiane, podobne do wysuwających się z ziemi jęzorów.

Roślina cieszy oczy dwa tygodnie, po czym... zamiera. Lecz nie ma powodu do zmartwienia – taka jest jej natura. Psiząb kocha wiosnę, a resztę roku przeczekuje, drzemiąc w ukryciu.

Hodowanie ich w ogrodzie to wyzwanie. Nie wszędzie się zadomowią. Podczas kwitnienia potrzebują sporo światła i wilgoci, potem jednak wolą suszę i półcień. Dlatego lubią miejsca pod drzewami oraz krzewami, wiosną bezlistnymi. I towarzystwo niedużych leśnych kwiatów: przylaszczek, trójlistów, miodunek, przebiśniegów, zawilców.

Jeśli rośliny mają się dobrze, z czasem ich przybywa, bo obok cebulki matki rodzą się dzieci. Co kilka lat, we wrześniu, młode ząbki można wykopać i rozsadzić. Wtedy też sadzi się cebule kupowane w sklepach.
Gdzie znajdziemy psizęby w naturze? W Europie rośnie tylko jeden – psiząb liliowy (Erythronium denscanis). Najbliżej – na Słowacji, w Parku Narodowym Słowacki Kras. Pozostałe gatunki – a jest ich blisko trzydzieści – wybrały lasy liściaste i bezkresne łąki Ameryki Północnej i Azji.

Psiząb: kwiat węża, żmii i jelonka

Ile imion może mieć jedna roślina? Psiząb amerykański (Erythronium americanum) to fenomen. Ten kwiatek z Ameryki Północnej, ze względu na nakrapiane liście w kształcie jęzorów zwany jest językiem węża (serpent tongue), żmii (adder’s tongue) czy lilią pstrągów (trout lily). Albo żółtym przebiśniegiem – bo i taki kolor mogą mieć kwiaty. Ciekawa jest nazwa fawn lily – jelenia lilia. Rzeczywiście, dwa sztywno stojące, plamkowane liście przypominają czujnie nastawione uszy jelonka.

Tekst: Anna Gąska
Fotografie: Joanna Kossak, Lilianna Sokołowska, Medium

Nr 4 (112/2012) 

reklama