werandacountry.pl werandaweekend.pl
reklama

Wisteria - liliowy deszcz

Rośliny

Wisteria

Któregoś razu miałam się spotkać z pewnym sławnym profesorem. Słyszałam od znajomych, że dom ma skromny, za to otoczony ślicznym ogrodem. Wędrowałam podmiejską uliczką, podziwiając majową zieleń, gdy moją uwagę przykuł niewielki budynek, który tonął w fiolecie. Z bezlistnych pędów zwieszały się girlandy kwiatów, zasłaniając fasadę od czerwonej dachówki aż do samej ziemi! Byłam u celu.

Wszystko o wisterii

Okazało się, że profesor jest nie tylko wielbicielem, ale i prawdziwym znawcą wisterii, zwanej też glicynią. Przeszło trzydzieści lat temu posadził pnącze przed domem. Wyjaśnił, że jest to roślina ciepłolubna, z Dalekiego Wschodu, zdarzały się więc lata, że po wyjątkowo mroźnej zimie nie zakwitała. Na szczęście nigdy nie zmarzła do korzeni – po roku zawsze na nowo obsypywała się kwiatami. – Co zrobić, by dobrze rosła? – Cóż, problem jest raczej odwrotny! – roześmiał się profesor. – Wisterię trzeba co roku przycinać, inaczej będzie kłopot. No i wymaga naprawdę solidnych podpór – ostrzegł.

Brzmiało nieźle. Ekspansywna? Eee, przecież lubię bujne, szybko rosnące rośliny. Sadzonkę umieściłam przy południowej ścianie domu, obok pergoli, którą ogrzewało słońce, a omijał wiatr. Wisteria przyjęła się znakomicie. Zakwitała każdego maja, a była tak piękna, że przy naszym domu zatrzymywali się przechodnie, pytając, co to za cudo. Latem przez jej liście sączyło się nastrojowe zielonkawe światło. – Dzięki niej czuję się u was jak na wakacjach w Hiszpanii – westchnęła kiedyś przyjaciółka, gdy pewnego popołudnia raczyłyśmy się kawą na tarasie.

A wisteria wiła się coraz śmielej. Kibicowałam, gdy wypuszczała wielometrowe wąsy, czepiając się wszystkiego, nie wyłączając moich włosów. Jesienią przebarwiała się na złoto i stroiła w brązowe strąki. Pędy tworzyły coraz gęściejszą plątaninę. – Dlaczego jej nie przycinasz? – zapytał znajomy ogrodnik. Odpowiedziałam, że marzy mi się „Dom pod wisterią”. Byłam nieostrożna, delikatnie mówiąc.

Dwa lata temu wyjechałam na dłuższy urlop. Po powrocie przydybałam ją na pierwszym piętrze w pokoju. Wpełzła przez uchylone na milimetr okno i zaczęła zarastać je od środka. A to był dopiero początek.

W ogródku z przerażeniem odkryłam, że weszła na dach. Po drodze opasała rynnę, miażdżąc ją bezlitośnie. Oplotła też pobliski klon i może wyglądałoby to uroczo, gdy nie fakt, że biedne drzewo, odcięte od światła, niemal wyłysiało. Tego już było za wiele! Całą rodziną złapaliśmy za narzędzia i uwolniliśmy dom od zachłannego pnącza. Zgrabnie uformowaliśmy pędy. Od tamtej pory jestem czujna. Na pniu, dosłownie, hamuję zakusy egzotycznej ślicznotki. Staram się, by mi nie weszła na głowę, ale...

ZOBACZ TAKŻE: Topinambur - uprawa, przepisy

Jak rośnie wisteria?

Wisteria lubi średnio żyzną, średnio wilgotną ziemię i dużo słońca. Dorasta do 10-12 metrów. Ma wonne, fioletowe, niebieskie, rzadziej białe lub różowe kwiaty. Popularne gatunki to wisteria chińska (W. sinensis) i pochodząca z Japonii wisteria kwiecista (W. floribunda). Uwaga, to roślina trująca. Czasem nie kwitnie, bo... została na przykład niedawno posadzona. Trzeba się wtedy uzbroić w cierpliwość na kilka lat. Jeśli wyrosła nie z sadzonki, lecz z nasienia – zakwitnie dopiero po kilkunastu latach.

Jak kwitnie wisteria?

Rośnie w cieniu? Przerzedź zieleń dokoła lub przesadź wisterię (starsze okazy źle to znoszą). Została przycięta zimą lub wczesną wiosną? Następnym razem skróć pędy latem, bo glicynia tworzy pąki kwiatowe na ubiegłorocznych pędach.

Tekst: Anna Gąska
Fotografie: Lilianna Sokołowska, Joanna Kossak, Alamy/ BE&W, Pixabay

reklama
reklama
reklama