reklama

Prowansalskie siedlisko z dizajnem

Rezydencje

Czy w wiekowym siedlisku niedaleko Awinionu może coś zaskoczyć? Antyki raczej nie, bo są wszędzie. A co powiecie na ikony dizajnu?

reklama

Co sobotę Adelajda idzie brukowanymi uliczkami na tradycyjny targ. Miasteczko Uzes, położone w sercu Langwedocji przy granicy z Prowansją, puchnie wówczas od turystów. Krążąc w cieniu potężnych platanów, kupują owoce, zioła, ceramikę, kwiaty i... warkocze czosnku (to tu jest najsłynniejszy czosnkowy targ na świecie). Wszędzie pachnie lawendą, wszędzie słychać obłędne cykady.

Siedlisko ze skarbami

Adelajda uwielbia myszkować po takich miejscach. Starocie, zapomniane pracownie i przykurzone antykwariaty to jej żywioł. Był czas, że zjeździła pół Francji w poszukiwaniu perełek do starego siedliska na wzgórzu, które kupiła w totalnej ruinie. Otoczony strzelistymi cyprysami XIX-wieczny dom z tradycyjną rdzawą dachówką aż prosił się o meble z duszą. Architekt z Awinionu Gilles Grégoire stawiał go na nogi, a Adelajda zwoziła antyki: gliniane amfory, kamienne gzymsy, kute żyrandole, stoły na grubych nogach, ludwiki. Szczególnie polubiła antykwariat Depuis Toujours w Uzes. A gdy nie mogła znaleźć nic odpowiedniego, sięgała po współczesne repliki, na przykład francuskiego studia Les Pic Original.

I wtedy Richard Goullet, dekorator wnętrz, którego poprosiła o pomoc w urządzaniu, powiedział: „Stop!”. Dom (500 metrów kwadratowych) utrzymany w szarościach, zgaszonych zieleniach i odcieniach khaki był już wystarczająco spatynowany. – Czas zatrzymał się tutaj w XVIII wieku. Trzeba to wszystko trochę odmłodzić – zadecydował projektant.

Design w rystykalnych wnętrzach

Początkowo Adelajda kręciła nosem, ale kiedy zobaczyła minimalistyczne lampy francuskiego dizajnera Serge’a Mouille’a, przepadła. Tak straciła dla nich głowę, że znalazły się w kilku pomieszczeniach, m.in. w salonie i kuchni. Do takiego towarzystwa Richard zaproponował kultowe skórzane fotele Le Corbusiera i równie słynne barowe krzesła Harry’ego Bertoi. A także kilka propozycji młodych, obiecujących artystów: niebanalne kinkiety z gwiazdką Portugalczyka José Estevesa, ceramikę Sophie Lavaux i awangardowe rzeźby Stéphane’a Broutina. Chyba zainspirowali Richarda, bo ten odkrył w sobie nagle żyłkę projektanta i w prezencie dał Adelajdzie zrobioną przez siebie drucianą rzeźbę kulę – podobno sam wydmuchał szklane sople.

Wiekowy dom, jakich wiele w okolicy, nabrał dizajnerskiego charakteru. Adelajda śmieje się, że ma zakaz kupowania staroci, ale na sobotni targ i tak co tydzień zagląda.

Tekst: Laurence Dougier
Opracowanie: Monika Utnik-Strugała
Zdjęcia: Nicolas Mathéus/CÔte Maison
Agencja: Cote Maison/East News

reklama