Klasyka z akcentami stylu loftowego. Czerń, biel i okna od podłogi do sufitu w eleganckim domu za miastem
Stylowe i przytulneTen projekt pokazuje, czym może być dom za miastem. Oazą subtelnej elegancji pod skosami, dyscypliną barw, grą miękkich, okrągłych form i czystej architektoniki. Wreszcie – wielkim oknem na świat. Dosłownie i w przenośni.
Najważniejsze informacje w skrócie:
-
Styl wnętrza: Klasyczne detale, takie jak sztukateria i kasetonowy parkiet, zestawiono z loftowymi akcentami, m.in. oknami szprosowymi, metalowo-szklanymi drzwiami.
-
Architektura: Budynek powstał na planie litery H. Tworzą go dwie przykryte spadzistymi dachami „stodoły” i łącznik między nimi, a pomysł na bryłę domu należał do Pauliny.
-
Salon i widok na naturę: Salon ma ponad cztery metry wysokości dzięki otwartej więźbie dachowej, a całkowite przeszklenie ściany szczytowej pozwala cieszyć się widokami natury.
-
Okna od podłogi do sufitu: Prawie wszystkie okna są balkonowe, od podłogi do sufitu, drewniane i wyposażone w zewnętrzne szprosy. Wyjątkiem są okna kuchenne i gabinetowe.
-
Kontrastowe wnętrza: Czerń i biel tworzą we wnętrzu wyrazisty, graficzny efekt. W salonie czarne okno XXL stanowi oprawę dla krajobrazu, w kuchni czarna wyspa ze złotymi hokerami kontrastuje z bielą, a w łazience czarno-biała ścianka przypomina japońskie parawany.
-
Ciekawe rozwiązania: Na wyspie kuchennej znalazł się minizlew z kranem z filtrowaną wodą, a dla młodszego syna urządzono osobny pokój do zabawy i elegancką sypialnię z książkami.
Zobacz też: Czarno-białe wnętrza w lubuskim domu. Połączono w nich klasykę z elementami loftu
Jak zaczęła się historia tego domu za miastem?
Historia tego domu zaczęła się od spaceru. Kilkanaście lat temu Paulina, wtedy mama ośmioletniego syna, lubiła przyjeżdżać z Iławy do koleżanki na wieś. Pewnego dnia przechadzając się wiejskimi dróżkami, rzuciła półżartem: „Na tej górce jest tak pięknie, że kiedyś tu będzie mój dom!”. A koleżanka na to: „Poczekaj, muszę zapytać męża, bo to chyba jest nasze pole….”.
Kiedy informacja się potwierdziła, Paulina dokonała natychmiastowej rezerwacji terenu: „Broń Boże, nie sprzedawajcie tej ziemi nikomu! Jak tylko znajdą się fundusze, zaraz od was odkupimy kawałek i się budujemy!”.
Dobre pięć lat po tej rozmowie pole zamieniło się w plac budowy, na którym ręka w rękę dzielnie pracował zarówno partner Pauliny, jak i bardzo zaangażowany w projekt jej ojciec, pan Eugeniusz. Pierwszy zjawiał się tam zaraz po pracy, drugi – każdą wolną chwilę swojej zasłużonej emerytury poświęcał na prace wykończeniowe. Do dziś ten dom to oczko w głowie seniora rodu.
Dlaczego dom ma kształt litery H?
Kształt budynku na planie litery H – dwie przykryte spadzistymi dachami „stodoły” i łącznik między nimi – to pomysł Pauliny, która zleciła stworzenie profesjonalnych rysunków pracowni architektonicznej.
Wnętrza, stylistyka, dobór materiałów, kolorów oraz wyposażenia to już w stu procentach jej dzieło. Najbardziej imponująco wygląda salon. Jest wysoki na ponad cztery metry dzięki otwartej więźbie dachowej, a przez całkowite przeszklenie ściany szczytowej pozwala w pełni cieszyć się widokami natury.
Jak zaprojektowano salon z otwartą więźbą dachową?
Takie rozwiązanie wymagało pewnej konstruktorskiej gimnastyki, ponieważ w przestrzeni pod dachem nie ma jętek, czyli trzymających go w ryzach belek poprzecznych.
– Było z tym dachem trochę pracy, przeliczeń i kombinowania, żeby on w ogóle stał – wspomina dzisiaj Paulina. – W praktyce położony jest jak kartka papieru na dwóch filarach. Zależało mi bardzo na tym, aby ta olbrzymia otwarta część dzienna była czysta, żeby nie przecinały jej belki. Nie chciałam bowiem uzyskać stricte wiejskiego klimatu, nie interesowały mnie też naleciałości tak modnego dziś stylu farmhouse.
Jak połączono klasykę z akcentami stylu loftowego?
Wnętrza mają oryginalny charakter, wynikający z upodobań Pauliny, która lubi łączyć elementy na zasadzie kontrastów. Stąd zestawienia bieli i czerni czy różnych stylistyk, np. kojarzącej się z klasyką sztukaterii oraz kasetonowego parkietu z loftowymi w charakterze oknami szprosowymi.
– Z okien jestem wyjątkowo dumna, zwłaszcza z tego, że prawie wszystkie (poza kuchennym i gabinetowym) są balkonowe, od podłogi do sufitu – mówi projektantka. – Warto też podkreślić, że to wszystko są okna drewniane, ze szprosami zewnętrznymi. Mało kto decyduje się na takie rozwiązanie, bo czyszczenie jest prawdopodobnie bardziej kłopotliwe, ale ja jestem z nich zadowolona.
Kontrast białych i czarnych elementów, tworzący iście graficzny efekt, robi wrażenie w każdym pomieszczeniu. W salonie czarne okno w rozmiarze XXL stanowi monumentalną oprawę dla krajobrazu, który tak ujęty przypomina obraz.
W kuchni czarna wyspa ze złotymi hokerami i ciekawymi w formie lampami stanowi elegancki akcent w morzu otaczającej bieli. W gabinecie metalowo-szklane drzwi z geometrycznymi podziałami porządkują wizualnie przestrzeń i – kiedy są zamknięte – pozwalają się odizolować od strefy dziennej, a zarazem nie blokują światła. W łazience czarno-biała ścianka oddzielająca strefę toaletową od prysznicowej przypomina japońskie parawany.
Jakie rozwiązania w domu ułatwiają codzienne życie?
Wśród udogodnień typu „małe, a cieszy”, które Paulina poleca, znalazł się minizlew na wyspie kuchennej. Jest nad nim kran z filtrowaną wodą – bezpośrednio używaną zarówno do picia, jak i gotowania. Jego usytuowanie przy płycie grzewczej ułatwia szybkie napełnianie garnków i przygotowywanie potraw. Ten zwykły, w normalnym rozmiarze znajduje się pod oknem.
Jak urządzono pokoje dla młodszego syna?
Inne dubeltowe rozwiązanie dotyczy pokoi przeznaczonych dla młodszego syna.
– Bardzo mi zależało, żeby miał elegancką sypialnię z książkami, bez nadmiaru zabawek. Te mogą bowiem niepotrzebnie rozpraszać dziecko przed snem – mówi Paulina. – Dlatego wykorzystaliśmy salonik, który miał być pokojem gościnnym, na pokój do zabawy. Tam może sobie szaleć… Potem idzie do czystego, ładnego pokoju z książkami, gdzie już tylko wspólnie czytamy i idziemy spać.
Projekt wnętrza: Paulina Smolińska, Ajloo Home
Instagram: @ajloo.home
Tekst: Beata Majchrowska
Zdjęcia: Dariusz Jarząbek
Stylizacja: Ewa Alicja Jezierska